Joel 2:1-17

Joela 2:1-17 - Zadmijcie w róg na Syjonie!
Zatrąbcie na alarm na mej
świętej górze!
Drżyjcie, mieszkańcy ziemi!
Nadchodzi dzień PANA!
Tak! Jest już bliski!
To dzień ciemności i mroku,
obłoków i gęstych chmur.
Nadciąga lud! Wielki i potężny.
Zalewa góry niczym zorza światłem!
Podobnego nie było wcześniej
i po nim nie będzie większego —
do najdalszych pokoleń.
Przed nim ogień, który zżera wszystko,
za nim — straszna pożoga.
Przed nim ziemia jest jak ogród Eden,
po nim jak step — spustoszona!
Nie ma też przed nim ucieczki!
Lud ten wyglądem przypomina konie,
pędzi niczym rumaki!
Słychać turkot rydwanów,
skaczą one po szczytach gór —
jak trzaskający płomień ognia,
gdy trawi ściernisko;
prą jak potężny lud
w zwartym szyku bitewnym.
Ludzie przed nimi mdleją.
Twarze bledną ze strachu.
A ci biegną silni i straszni,
forsują mury jak doświadczeni w boju —
i każdy idzie swą drogą.
Nie zbacza ze swojej ścieżki.
Nie potrąca jeden drugiego.
Każdy podąża swym torem.
Jeśli któregoś powali pocisk,
inny staje w wyłomie.
Obiegają miasto.
Forsują mury.
Wspinają się na domy.
Włamują się przez okna jak złodzieje.
Drży przed nimi ziemia.
Trzęsie się niebo.
Ciemnieją słońce i księżyc.
Gwiazdy tracą swój blask.
A PAN rzuca rozkaz swojemu
wojsku —
ogromny jest Jego obóz!
Potężny wykonawca Jego rozkazu!
O tak! Wielki jest dzień PANA!
Straszny! Kto zdoła go przetrwać?

Lecz nawet teraz —
oświadcza PAN —
zawróćcie do Mnie całym
swoim sercem:
w poście, z płaczem i z żalem!
Rozdzierajcie swe serca,
a nie tylko szaty!
Zawróćcie do PANA, swojego Boga,
gdyż On jest łaskawy i miłosierny,
nieskory do gniewu i pełen łaski,
litościwy w obliczu nieszczęścia!
Kto wie? Może zmieni zdanie?
Może się zlituje,
pozostawi błogosławieństwo,
ofiarę z pokarmów i płynów
dla PANA, waszego Boga?
Zadmijcie w róg na Syjonie!
Ogłoście święty post!
Zwołajcie zgromadzenie!
Wezwijcie lud,
poświęćcie zebranie,
zbierzcie starszych,
zgromadźcie dzieci —
i niemowlęta karmione piersią!
Niech z komnaty wyjdzie pan młody
i panna młoda spoza zasłony!
Niech słudzy PANA, kapłani, zapłaczą
między przedsionkiem a ołtarzem.
Zmiłuj się — niech powiedzą —
nad swym ludem, PANIE,
i nie wydawaj swego dziedzictwa
na hańbę!
Niech narody nie panują nad nim!
Dlaczego mają drwić pomiędzy ludami:
Gdzie się podział ich Bóg?

Zadmijcie w róg na Syjonie! Zatrąbcie na alarm na mej świętej górze! Drżyjcie, mieszkańcy ziemi! Nadchodzi dzień PANA! Tak! Jest już bliski! To dzień ciemności i mroku, obłoków i gęstych chmur. Nadciąga lud! Wielki i potężny. Zalewa góry niczym zorza światłem! Podobnego nie było wcześniej i po nim nie będzie większego — do najdalszych pokoleń. Przed nim ogień, który zżera wszystko, za nim — straszna pożoga. Przed nim ziemia jest jak ogród Eden, po nim jak step — spustoszona! Nie ma też przed nim ucieczki! Lud ten wyglądem przypomina konie, pędzi niczym rumaki! Słychać turkot rydwanów, skaczą one po szczytach gór — jak trzaskający płomień ognia, gdy trawi ściernisko; prą jak potężny lud w zwartym szyku bitewnym. Ludzie przed nimi mdleją. Twarze bledną ze strachu. A ci biegną silni i straszni, forsują mury jak doświadczeni w boju — i każdy idzie swą drogą. Nie zbacza ze swojej ścieżki. Nie potrąca jeden drugiego. Każdy podąża swym torem. Jeśli któregoś powali pocisk, inny staje w wyłomie. Obiegają miasto. Forsują mury. Wspinają się na domy. Włamują się przez okna jak złodzieje. Drży przed nimi ziemia. Trzęsie się niebo. Ciemnieją słońce i księżyc. Gwiazdy tracą swój blask. A PAN rzuca rozkaz swojemu wojsku — ogromny jest Jego obóz! Potężny wykonawca Jego rozkazu! O tak! Wielki jest dzień PANA! Straszny! Kto zdoła go przetrwać? Lecz nawet teraz — oświadcza PAN — zawróćcie do Mnie całym swoim sercem: w poście, z płaczem i z żalem! Rozdzierajcie swe serca, a nie tylko szaty! Zawróćcie do PANA, swojego Boga, gdyż On jest łaskawy i miłosierny, nieskory do gniewu i pełen łaski, litościwy w obliczu nieszczęścia! Kto wie? Może zmieni zdanie? Może się zlituje, pozostawi błogosławieństwo, ofiarę z pokarmów i płynów dla PANA, waszego Boga? Zadmijcie w róg na Syjonie! Ogłoście święty post! Zwołajcie zgromadzenie! Wezwijcie lud, poświęćcie zebranie, zbierzcie starszych, zgromadźcie dzieci — i niemowlęta karmione piersią! Niech z komnaty wyjdzie pan młody i panna młoda spoza zasłony! Niech słudzy PANA, kapłani, zapłaczą między przedsionkiem a ołtarzem. Zmiłuj się — niech powiedzą — nad swym ludem, PANIE, i nie wydawaj swego dziedzictwa na hańbę! Niech narody nie panują nad nim! Dlaczego mają drwić pomiędzy ludami: Gdzie się podział ich Bóg?

Joela 2:1-17

Joel 2:1-17