Filemona 1:7-25
Filemona 1:7-25 SNP
Twoja miłość przyniosła mi bowiem wielką radość i pociechę, szczególnie że podziałała odświeżająco na świętych. Dlatego, chociaż w Chrystusie mógłbym śmiało nakazać ci, co należy zrobić, to jednak, ze względu na miłość, proszę — ja, stary już Paweł, a teraz również więzień dla sprawy Chrystusa Jezusa. Proszę cię za moim synem, którego urodziłem w więzieniu, za Onezymosem. Kiedyś był on dla ciebie nieprzydatny. Teraz jednak jest użyteczny — zarówno dla ciebie, jak i dla mnie. Odsyłam ci go, a to tak, jakbym ci odsyłał swoje własne serce. Miałem zamiar zatrzymać go przy sobie, aby mi usługiwał zamiast ciebie — teraz, gdy jestem w więzach z powodu dobrej nowiny. Jednak bez twojej zgody nie chciałem nic uczynić. Nie chcę, by w twej dobroci był choć cień przymusu. Niech ona raczej będzie gestem dobrej woli. Bo może dlatego opuścił cię na chwilę, abyś go odzyskał na wieki i to już nie jako sługę, ale więcej, jako ukochanego brata, szczególnie dla mnie, a tym bardziej dla ciebie, i nie tylko na czas ziemskiego życia, ale także w Panu. Skoro więc masz mnie za uczestnika wspólnej sprawy, przygarnij go tak, jak mnie. A jeśli wyrządził ci jakąś szkodę albo jest ci coś dłużny, mnie to przypisz. Ja, Paweł, piszę własnoręcznie: Ja wynagrodzę. Nie chcę się przy tym rozwodzić, że samego siebie jesteś mi w zamian winien. Tak, bracie, proszę: Pozwól mi odnieść jakąś korzyść w Panu. Odśwież moje serce w Chrystusie. Piszę przekonany o twoim posłuszeństwie, świadom, że uczynisz więcej niż to, o czym wspomniałem. Jednocześnie proszę, przygotuj mi gościnę. Mam bowiem nadzieję, że dzięki waszym modlitwom otrzymacie mnie z powrotem, jako dowód łaski. Pozdrawia cię Epafras, mój współwięzień w Chrystusie Jezusie, Marek, Arystarchos, Demas i Łukasz, moi współpracownicy. Niech łaska Pana Jezusa Chrystusa towarzyszy wam w duchowym życiu.


